zakupy online komputronik

Zakupy internetowe to nie budowa promu kosmicznego. Prosta sprawa. Wybierasz, zamawiasz, płacisz i odbierasz. Każdy może kupić pralkę bez wychodzenia z domu, niezależnie czy jest specjalistą w branży IT, czy w branży kopania rowów.

Komputronik ma jednak własną wizję zakupów online. Albo raczej nie ma jej wcale i nagle kupno drukarki okazuje się problemem nie do obejścia. Niby na stronie komputronika wszystko wygląda jak zwykle. Opis towaru, cena, dostępność, koszyk, warunki odbioru. Nic niezwykłego, potrzebna mi drukarka. Zwykła, 2d, ze śmieszne pieniądze. Do drukowania karnych kutasów i tym podobnych. Czyli standardowo, Google, Ceneo, Skąpiec i padło na Komputronik.

Zatem jak zwykle składam zamówienie i czekam aż Deus ex machina zrobi swoje. Pięć dni czekam i nic. Zazwyczaj wystarczy trzy. Jeśli przedłuża się do czterech to skruszony sprzedawca przynosi towar w zębach, na klęczkach albo kaja się w mailu zapewniając jednocześnie, że zawiniła jakaś zewnętrzna siła nad którą nie ma władzy ale mimo to jest w stanie obiecać, że więcej ta siła nie zadziała.

Nic z tych rzeczy, zero reakcji. Wykopuję więc maila z potwierdzeniem zamówienia i zabieram się do studiowania drobnego druczku. Normalnie nikt tego przecież nie czyta. Klikam na „Akceptuję warunki regulaminu” i tyle mnie obchodzi. Wypatruję gały, patrzę i … ki diabeł? Żadnego zamówienia nie było. Była jedynie rezerwacja towaru. Cóż łykam to. Wybrałem płatność przy odbiorze, więc niewiele to zmienia.

Ślę maila do Komputronika. Gdzie moja „zarezerwowana” drukarka? Śpicie tam, czy jak? Dzwoni telefon:
– A wie pan, miałem zadzwonić trzy dni temu ale coś tam, bla bla, ściema, ściema, bla.
– Co mnie to obchodzi? Gdzie moja drukarka?
– Nie mamy już w sprzedaży, bo za tydzień wchodzi nowy model i słabą pan wybrał, bo tusz wpierdala jak szalona. Niech pan poszuka za tydzień nowego modelu.
– W dupie to mam. Chce mój stary. Teraz już muszę szukać nowego, ale już nie u was panie Komputronik.

Takie rzeczy tylko w salonie Komputronika w lubelskiej Plazie. A może i w całym Komputroniku? Ja już sprawdzał nie będę. I nie polecam też nikomu.