listener_new_rectPrzykra sprawa, ale zwyczaj czytania książek zanika. Wszyscy wiedzą, że warto, że się opłaca, że dzięki temu zdobywamy wiedzę i kształtujemy charakter. Niestety dzisiaj mało komu się chce czytać, albo zwyczajnie brakuje czasu. Ze wszystkich stron bombardują nas informacje. Przesiąknęliśmy nimi jak gąbka. Teksty czytamy w internecie. Mają być krótkie i chwytliwe. Często bez większego sensu. Ważne by przyciągnęły czytelnika. Okazuje się, że kilka godzin w towarzystwie dobrej lektury to luksus na który nas nie stać. Trzeba więc opracować metodę, która jednak pozwoli na przeczytanie więcej niż jednej książki na rok. Zatem oto metoda:

Potrzebny jest smartfon z Androidem (chociaż na innych systemach też na pewno da się przeprowadzić poniższe kombinacje). Ewentualnie tablet. Ze wskazaniem jednak na smartfona. Łatwiej go zmieścić w spodniach. Bądź w staniku. Jak Państwo zapewne doskonale wiedzą każdy prawdziwy facet wszystko co mu potrzebne ma w spodniach. Każda prawdziwa kobieta, wszystko co potrzebne nosi w staniku. Są na pewno takie, które w staniku zmieściły by i dziesięciocalowy tablet, a w razie potrzeby dało by się upchnąć laptopa z podłączoną drukarką wielkoformatową, ale do rzeczy.

Zaczynamy od audiobooków. Nie są żadnym odkryciem. Istnieją od dawna, ale idealnie pasują do naszej ubogiej w czas rzeczywistości. Teoretycznie przeczytanie na głos całej książki słowo po słowie trwa wieczność. W praktyce okazuje się jednak, że audiobooki są szybsze. Bo można ich słuchać przy okazji, po drodze do pracy, na spacerze, podczas sprzątania. Na książkę potrzeba wolnego czasu. Zatem mimo, że „przeczytanie” audiobooka trwa dłużej niż zwykłej książki, to i tak zrobimy to szybciej, bo mamy na to więcej czasu. Audiobooka można słuchać na zwykłym odtwarzaczu mp3, ale znowu – używając smartfona będzie trochę szybciej i na pewno wygodniej. Najlepiej nadaje się do tego Smart Audiobook Player. Ma cudowne funkcje do słuchania książek, jak choćby przyspieszenie tempa, bez straty jakości, organizacja zasobów, zakładki itp.

Do pobrania w Google Play tutaj:

googleplay

 

 

 

Dobra, ale spośród wszystkich napisanych i wydanych książek w wersji audio jest ich nadal niewiele. Za to prawie wszystkie są dostępne w formie ebooka. I tutaj gwóźdź programu; jak posłuchać ebooka? Za pomocą aplikacji do czytania ebooków i syntezatora mowy. Nadeszły wreszcie czasy, w których program komputerowy może nam przeczytać tekst. Da się to zrozumieć i słuchać dłużej niż godzinę bez chęci palnięcia sobie w łeb (bo takie reakcje wywoływały u mnie jeszcze dwa, trzy lata temu syntezatory mowy).
Do czytania ebooków najlepiej nadaje się Cool Reader. Na Google Play dostępny w dwa kliknięcia. Można na nim czytać tradycyjnie a w dowolnym momencie uruchomić syntezator mowy i słuchać. Oczywiście konieczny jest też syntezator mowy zainstalowany w telefonie. Fabrycznie zainstalowany na Androidzie syntezator Google nie obsługuje na razie języka polskiego, więc odpada. Ale jest darmowa Ivona. Tutaj:

googleplay

Da się tego słuchać! Wprawdzie Ivona jest zazwyczaj beznamiętna. Czasem jak jej słucham to mam wrażenie, że lepiej bym się bawił jedząc watę i popijając wodą. Innym znowu razem potrafi zaatakować uszy dziwnym, bliżej niesprecyzowanym akcentem i brzmi głupawo. Nie zastąpi lektora. Ale dzięki niej i Cool Readerowi możemy przeczytać lub posłuchać prawie wszystkiego czego chcemy. Ivona w połączeniu z aplikacją Pocket pozwala też na posłuchanie dowolnego, dostępnego w internecie artykułu. Ale to już temat na oddzielnego posta.

Wykonując codzienne czynności, można poświęcić na słuchanie nawet kilka godzin dziennie. Co przekłada się na kilka książek w miesiącu. Kiedy ostatnio osiągnęliście taki wynik? To bardzo dobra wiadomość, dla nałogowych czytaczy, którzy z braku czasu wylądowali na przymusowym detoksie. Więc szable w dłoń! To znaczy telefony.