ingressSpośród wszystkich gier w które grałem na telefonie (a graczem jestem okrutnym) ta jest najdziwniejsza. Nie jest może zbyt skomplikowana i nie angażuje za wiele szarych komórek, ale wymaga pójścia w miasto i angażuje nogi. Rozgrywka toczy się w tak zwanej rozszerzonej rzeczywistości. Czyli w systemie łączącym świat rzeczywisty ze światem generowanym komputerowo.

W praktyce gra funkcjonuje na bazie mapy (zwykłej). Na mapie rozmieszczone są portale (niezwykłe), które można odnaleźć korzystając jedynie ze smartfona, na którym jest uruchomiona gra. Oczywiście gra nie działa bez GPSa i połączenia z internetem. W grze mamy do czynienia z dwoma frakcjami i na początku opowiadamy się po stronie jednej z nich.

Fabuła dodaje smaku. Na ziemi odkryto nieznaną materię, zwaną XM (Exotic Matter). Jedna z frakcji – Oświeceni (zieloni), jest przekonana, że twórcy tej materii (kosmici or something) chcą pomóc ludzkości, z drugiej strony jest Ruch Oporu (niebiescy), który nie potrzebuje kosmitów do szczęścia i chętnie wysłałby ich w piz… tam skąd przyszli. XM jest rozsiana po całym świecie, szczególnie w okolicy portali, które właściwie… cholera wie czemu służą. W każdym razie trzeba je zdobywać a bez XM nie jest to możliwe. Portale są usytuowane na elementach świata rzeczywistego, czyli pomnikach, kościołach, budynkach, centrach handlowych i takich tam.

I tu się zaczyna właściwa rozgrywka, czyli telefon w łapę i jazda na miasto. Szukamy portali, przejmujemy, hackujemy, tworzymy nowe. Gra prosta jak budowa cepa, ale odkrywanie portali daje sporo frajdy. Można zwiedzić miasto i okolicę, przejmować, tworzyć portale, psuć szyki wrogowi. Wirtuozi Ingress potrafią przechwycić portal z tramwaju albo samochodu, jednak zazwyczaj trzeba poświęcić kilka minut przy portalu, żeby coś osiągnąć. Dwa zdobyte portale tworzą linię, trzy i więcej zajmują obszar, który trafia pod panowanie Oświeconych lub Ruchu Oporu, w zależności kto zajął portale. Im więcej przejętych portali, tym większe wpływy nad zajętym terenem. Ot i cała filozofia tej gry. Co ciekawe sporo ludzi się w bawi w Ingress dzięki czemu można natknąć się na członka wrogiej frakcji broniącego portalu przy którym właśnie majstrujemy.

Dobra pozycja dla pasjonatów fotografii. Spacerki sprzyjają robieniu zdjęć.

Tutaj zajawka od twórców, dla lepszego obrazu sytuacji: