Czy fotografia wchodzi w nową erę zdjęć trójwymiarowych? Możliwe, że właśnie jesteśmy na progu kolejnej rewolucji w fotografii. Kiedyś rewolucją było zastosowanie koloru, później wprowadzenie fotografii cyfrowej. Zarówno jedno jak i drugie spowodowało burzę w światku fotograficznym. Zwolennicy, przeciwnicy, dyskusje, rozmowy, bojkoty, czasem nawet trwające po kilka lat. Dzisiaj, z perspektywy czasu, już wiemy że całe to święte oburzenie zdało się psu na budę. Prawda jest taka, że kto stoi w miejscu, ten się cofa i nic tego nie zmieni. Prędzej czy później mistrza uzbrojonego w analoga pokona dzieciak bawiący się cyfrowym kompaktem. Przynajmniej jakościowo.

Tak się złożyło, że zdjęcia prezentowane na tym blogu robię lustrzanką Sony. Właściwie kupiłem ją przypadkiem, w czasach kiedy chodziło o robienie zdjęć, a sprzęt i parametry miały drugorzędne znaczenie… Ale czasy się zmieniły… Kolejny przypadek chciał, że jak już robię zdjęcia kompaktem, to też mam do czynienia z cyfrówką tejże firmy i nie narzekam. Także Sony się sprawdziło. Idąc więc za ciosem sprawdzam, co ma do powiedzenia w kwestii fotografii 3d.

Cyber-Shot w przeciwieństwie do innych trójwymiarowych aparatów, robi zdjęcia 3d z jednego obiektywu. Działa to mniej więcej w ten sposób, że urządzenie robi serię zdjęć, następnie cyfrowo obrabia ich perspektywę oraz ostrość i składa w jeden obraz. Efekt 3d można obejrzeć bezpośrednio na aparacie (przechylając w lewo i w prawo), bądź w telewizorze z opcją 3d. Druga metoda polega na wciśnięciu spustu migawki i przesunięciu aparatu poziomo (lub pionowo) w dowolnym kierunku i resztę robi automatyka Cyber-Shota, czyli kilka zdjęć z różnej perspektywy łączy w jedno, dzięki czemu zwykła panorama nabiera efektu trójwymiarowego.

Z innych nowości dodano nagrywanie filmów w Full HD z dźwiękiem stereo i z prędkością cekaemu, czyli 50 klatek na sekundę. Każdą z klatek można z filmu wyciągnąć i zrobić z niej oddzielne zdjęcie. Mamy też rozpoznawanie twarzy, automatyczne rozpoznawanie scenerii, kompaktowe rozmiary i prostotę obsługi niczym w najnowszych smartfonach z Androidem. Jest też setka innych innowacji (matryce, optyki, ptrzetworniki), ale to nie politechnika, słowem – można robić zdjęcia w nocy, z dużej odległości, przy kiepskim świetle a i tak wyjdą ostre, bez szumów i dobrze naświetlone.

Także sprzęt wydaje się być godny uwagi. Może nie dla pasjonatów, którzy bez lustrzanki nie ruszają się z domu, ale do tego trzeba mieć zacięcie, w końcu plecak lub torba przeznaczona na jeden aparat i kilka obiektywów to nie jest to co kręgosłup lubi najbardziej. Kilkugodzinny spacer z dwukilowym pudełkiem zawieszonym na szyi sprawia, że perspektywa nabycia zwykłego kompaktu jest całkiem kusząca. Właściwie niejeden zawodowy fotograf już się przyznał, że oprócz profesjonalnego sprzętu często zabiera ze sobą w teren zwykłą cyfrówkę.

Tak czy siak, sezon urlopowy zbliża się wielkimi krokami i zaraz rozpocznie się szturm na Media Markty i inne takie. Jak ktoś nie jest zapaleńcem, który rusza na foto-polowanie obładowany sprzętem niczym dromader, to jednak lepiej wybrać coś co mieści się w dłoni.

Jeśli ktoś pragnie więcej wiedzy, to Google stoją otworem. Strona trójwymiarowego producenta również. Do obejrzenia tutaj.